środa, 6 kwietnia 2016

Breyer 61036-Animal Rescue Set-2.Lalka

Witajcie Kochani!



Dzisiaj opis amazonki, a w zasadzie pani Weterynarz z zestawu "Szpital dla zwierząt" w skali Classics. Ogólnie na zdjęciu w sklepie wyglądała inaczej. Do mnie przyjechała chyba "nowsza" wersja z prostymi włosami i głową "ziemniakiem" taką jak u Chelsea. 


Na wstępie można powiedzieć, że lalka potrafi sama stać, co mnie bardzo ucieszyło, bo nie muszę jej za każdym razem o coś opierać. Amazonce można zginać swobodnie nogi i ręce, obraca się też w tułowiu. Ma dosyć duże dłonie... Ustawione są do trzymania wodzy, wiaderka itd. Ma proste blond włosy związane w kucyk (gumkę ma zmienioną przeze mnie, bo fryzurę trochę rozwaliłam przy wyciąganiu czegoś). Nie polecam rozpuszczać fryzury, bo lalka nie ma niestety włosów na całej powierzchni głowy i może być widać łysinkę XD.
Pani Weterynarz ubrana jest w długie szare spodnie i różowy płaszcz z niebieskim logiem kliniki na piersi. Pod płaszczem ma ubraną białą koszulkę z różowymi elementami. Zdziwiłam się co do butów. Myślałam, że będę one krótkie, a tu niespodzianka! Buty to białe "kowbojki", z resztą bardzo "praktyczne" do stajni :P. Stopy lalki są dużo mniejsze od butów, no ale w sumie gdyby stopy były długie jak podeszwa od butów to nie byłoby szansy na zdjęcie ich. Mimo, że nasza amazonka jest niska i nie założymy jej ubrań od lalki barbie, to napomknę, że pasują na nią ubrania od lalek monster high :). Nie wiem czy wszystkie, ale sukienki na sesje już mam ;). 
Przejdźmy do fotek:


Ma bardzo ładne niebieskie oczy...wklęsłe oczy...



Dłonie są naprawdę wielkie. Czy nie wyglądają trochę nieproporcjonalnie?
Spodnie są na gumkę, nie mają rzepów

 Niby normalna stopa, ale...
... okazuje się, że jest naprawdę malutka
Porównanie lalki z breyer traditional Ch Sprinkles. Klacz ubrana w ogłowie
od niezawodnej Karrosi z La Rosita Stable :)

Ze źrebaczkiem Classics z zestawu (jego opis w następnym poście)

I z klaczą hannowerską schleich, jakby kogoś ciekawiło o ile lalka 
jest większa.

Obrotowy tułów :P
I amazonka w sukience lalki Monster High.
Wygląda na dość umięśnioną... No tak, koniara w sukience ;)


Do następnego!


piątek, 1 kwietnia 2016

Breyer 61036-Animal Rescue Set- 1.Ogóły i akcesoria

Witajcie Kochani!



Kilka dni temu przyjechał do mnie zestaw breyer "Lecznica dla zwierząt". Zamówiony został od polskiego dystrybutora breyer'ów, czyli Beppe. Jeśli ktoś rozgląda się aktualnie za amazonką w skali classic to warto zajrzeć, bo kilka zestawów jest naprawdę mocno przecenionych i można zaoszczędzić dobre kilkadziesiąt złotych :).

Za nim przejdę do dokładnych opisów chcę powiedzieć, że zestaw będzie opisany w kilku notkach. Chcę wszystko dokładnie opisać, a w jednej notce byłoby to tak długie, że nikt nie chciałby tego czytać.
Oto poszczególne podpunkty:

1.Ogóły i akcesoria (czyli temat dzisiejszy)
2. Lalka
3.Źrebaczek
4.Piesek i kotek
5.Lalka na koniu, czyli "nowa amazonka testuje wierzchowców" (z perspektywy lalki)

Nie wiem co jaki czas będą pojawiać się notki, ale myślę, że będzie to jedna-dwie w tygodniu.


Do paczki dołączono mi, prawdopodobnie tegoroczny katalog breyer. Jeśli ktoś chciałby dokładne zdjęcia jego zawartości, proszę o napisanie na maila ---> laskooova2001@gmail.com



W zestawie oprócz lalki i trzech zwierzaków były również akcesoria: apteczka, wiaderko i gąbka.
Zacznijmy od apteczki:




Apteczka jest biała z niebieską/fioletową naklejką z białym krzyżem, na którym pisze "first aid", czyli "pierwsza pomoc". Walizeczkę można otworzyć i jest wtedy ona w dwóch częściach.
Wiaderko:



Wiaderko jest niebieskie z logiem breyer po obu stronach. Niestety jest w tym samym kolorze co wiaderko i mój aparat słabo uchwycił napis. Rączka wiaderka jest rzeźbiona w paski. Wiaderko pasuje wielkością do koni traditional.
Gąbka:


Gąbka jest jak każdy widzi- żółta :P
Derka:




Derka dla źrebaka z zestawu jest naprawdę świetna. Ma błękitny kolor i lamówkę w niebieskie kwiatki. Po stronie wierzchniej derka jest pikowana w romby, a pod spodem ma gładki biały materiał. Jest grubsza od derek dla schleich'ów. Zapina się ją na rzepy. Jest bardzo ładnie dopasowana do źrebaka z zestawu. Ma wycięcie na podniesiony do góry ogon konika i jest dobrej długości. 

Myślę, że to tyle o akcesoriach. Nie ma co więcej się o nich rozpisywać, bo wszyscy wiedzą, jak wygląda gąbka i wiaderko :P. W następnej notce będzie trochę ciekawiej , bo przybliżę wam postać nowej amazonki- od dzisiaj zwanej Hope :)

Pozdrawiam!


środa, 16 marca 2016

Pierwszy wiosenny spacer- Derki dla koni Breyer Traditional

Hej Kochani!

W poniedziałek otrzymałam bardzo wyczekiwaną przeze mnie przesyłkę od Juliett P z bloga sjbreyerhorses.blogspot.com. Zrobiła śliczne derki polarowe i kantar z uwiązem dla moich dwóch "pupilków": Ch Sprinkless i Grullo Pinto.


Naprawdę zazdroszczę Julii talentu i przede wszystkim cierpliwości! Ja bym to rzuciła, bo robótki ręczne, a szczególnie w tak małej skali doprowadziłyby mnie do szału po pierwszych kilku minutach pracy. A jeśli to się robi w skali LB...
A no właśnie. Dostałam również jeszcze jedną trochę dłuższą derkę na skalę Traditional, oraz śliczne malusieńkie ogłowie na schleich :) Jestem bardzo mile zaskoczona i jeszcze raz dziękuję!

Różowa derka Krówka leży na nim idealnie! Żółta jest troszkę większa, ale też pasuje :). Niestety Sprinkless okazała się niewymiarowa i derka jest trochę za mało wcięta na szyję. Trudno. Będzie jej zimno za karę :P. Planuję ją jakoś przetransportować do Julii, żeby mogła na spokojnie wszystko dobrze na nią dopasować. Opiekę będzie miała bardzo dobrą. Anatolia i Sonia na pewno się odpowiednią nią zajmą i z chęcią pojeżdżą ;)
Przejdźmy do fotek ze spacerku:
-Ja Krówek wyglądam bardzo przystojnie w mojej nowej,
 jeszcze czystej różowej derce

- Na mnie moja nie pasowała, bo jestem gruba i brzydka i... i...
(typowe gadanie nieszczęśliwej kobiety)

- Wiecie, kantar też ledwo udało się mi założyć! Konie arystokraci
zawsze mają większe "twarze"! A wy wszystko na plebs robicie!
Pfff! Jadę tam czemprędzej! Będę miała derkę na miarę, tylko
dla mnie! Z jedwabiu!

-Skoro ci znowu coś nie pasuje to wezmę sobie tą derkę! 
Pięknie wyglądamy razem w słońcu!

-Kantar też bym sobie wziął... Oddaj mi go!


-Mi będzie ciepło, a tobie nie! Po treningach też mi się przyda ta derka!

-Po treningach? To chyba rzeczywiście tylko tobie. 
Arystokracja nie pracuje pod siodłem!


Dobra starczy tej końskiej paplaniny!

Do następnego razu!








sobota, 27 lutego 2016

Mojo 387085- Koń rasy Clydesdale

Witajcie Kochani!


Koń rasy clydesdale jest pierwszą figurką firmy Mojo Fun/Animal Planet, którą sobie zakupiłam. Na sklepowej półce była też m.in. źrebna klacz arabska, ale widziałam ją na czyimś blogu, dlatego zdecydowałam się na tego konika. 
Figurka jest jak każdy widzi. Konik ma maść karo-srokatą. Ładnie jest wyrzeźbiona sierść, ogon i grzywa. Figurka nie ma płci, a co u mnie jest bezpłciowe to jest klaczą- także teraz to jest Shanti :). Podkowy na kopytach mają nawet wyrzeźbione gwoździki z czym się nie spotkałam w podkowach u schleich (albo są tak słabe, że ich nie widać). Trochę średnio mi się podoba to, że kolor sierści rozpoczynający szczotki pęcinowe jest trochę nienaturalnie żółty, a wszystko się zaczyna na nodze strasznie równo. Figurka nie ma kasztanów. Oczy są jednolicie czarne, ale błyszczące w przeciwieństwie do matowej sierści. Konik ma białą łysinę na pysku, która na nozdrzach jest różowa. Ogólnie, gdyby figurkę przemalować na gniado to wyglądałaby jak stary wałach clydesdale, a przynajmniej głowa. Model jest wielkości koni schleich tej samej rasy i wagowo też jest mniej więcej tak samo ciężki.















Co sądzicie o tej figurce? Czy wam się spodobała?

Pozdrawiam!



czwartek, 18 lutego 2016

Schleich 42126- Siodło i Uzda do jazdy na kucu + "Oczami Agnieszki"- test nowego sprzętu

Hej Kochani!


Wybrałam się ostatnio pociągiem z koleżankami do Gdyńskiej Riviery. Łaziłyśmy tam w sumie bez celu, w smyku jeżeli chodzi o schleich nie było nic ciekawego. Po drodze w sklepie z zabawkami na wejściu zobaczyłam mały regalik z figurkami MOJO Fun/Animal Planet. Oczywiście się rzuciłam i skusiłam na konika. Przy płaceniu zauważyłam regalik z schleich i collectA więc jeszcze na chwilę zagłębiłam się w sklepie. Ku mojej radości- mieli zestawy jeździeckie i osobno pakowane różne akcesoria! Zdecydowałam się na siodło i uzdę na kucyka.


Ekwipunek jest w kolorze czarnym. Pod siodłem mamy bardzo jasno różowy czaprak z fioletową lamówką. Siodełko to w zasadzie gapa. Wszystko jest bardzo dokładnie wykonane. Ślicznie widać wzorki na siodle i ogłowiu. Poszczególne elementy są w kolorze srebrnym. Wodze w ogłowiu oczywiście odpinane. Siodełko dopina się na moje kuce, ale jednak na starej klaczy Camargue trzyma się na samym koniuszku. Nie chciałam mocniej go zaciągać, bo dzięki takim działaniu w drugim siodle mam teraz obrzydliwy popręg hand-made. Popręg bez problemu dopina się na galopującą klacz z bodajże 1997 roku. Niestety będę musiała też znaleźć niższego jeźdźca, ponieważ mój ma za szeroko rozstawione nogi, a strzemiona są za krótkie. Ogłowie niestety ma trochę za duży nachrapnik na np. ogiera Darmtoor. Na starą klacz arabską za duży jest też naczółek. Ogłowie nie ma skośnika.











Mały BONUSIK, czyli oczami Agnieszki- przejażdżka w nowym siodle, testowanie sprzętu.


Bardzo się ucieszyłam kiedy właścicielka stajni przyniosła mi nowiutki sprzęcik. W końcu będzie można ruszyć Kasztankę, bo kucka jest już strasznie brzuchata. Szkoda, że nie dostałam czegoś na duże konie, ponieważ mój sprzęt strasznie niszczy gdy pracuję na nim z ponad 10 zwierzętami. No, ale dobre i to, wszystkiego mieć nie można. Postanowiłam, że wybiorę się na kucce w terenik kawałek za stajnią. 



Niestety zaraz po wyjeździe z terenu stajni okazało się, że puśliska są za krótkie :/. Muszę chyba pogadać z Aru o zatrudnieniu jakiejś niższej koleżanki w najbliższym czasie. Na razie wytrzymam bez strzemion, ale na dłuższą metę jest to nie wygodne. Jeżdżę w końcu na kucu szetlandzkim. Kasztanka jest bardzo chętna do współpracy. Chyba brakowało jej stałego treningu. Czekała na mój najmniejszy sygnał. Trochę się poobijałam w kłusie, bo kucyki mają to do siebie, że cechują się krótkimi nóżkami, którymi bardzo szybko przebierają.
Zjechałam sobie z górki i zauważyłam leżące gałęzie. Zawróciłam i włożyłam nogi w za krótkie strzemiona. Postanowiłam sobie skoczyć pod górkę.




No dobra, z górki też postanowiłam skoczyć ;)


*Dopisek od Aru Asmaru: Wiem, że podczas skoków amazonki schleich są bardzo problematyczne i odchylają się do tyłu. Udało mi się to trochę zniwelować przepinając wodze tak, aby krzyżowały się pod pyskiem konia. Są wtedy krótsze a amazonka, która ma ręce zaczepione o wodze nie ma możliwości odchylenia się do tyłu.*


Na koniec razem z Kasztanką wjechałyśmy razem do wody.




Misiaki, liczę, że spodobał wam się bonusik. Mam robić takie częściej? W następnym poście opis konika, którego kupiłam.
Pozdrawiam!




poniedziałek, 15 lutego 2016

"Moja Paplanina" #1

Hej Kochani!



Przyznam się szczerze, bez bicia, że nie pisałam, bo jestem zwyczajnym leniem. Z Londynu wróciłam już dawno temu,a teraz jesteśmy mniej więcej w połowie lutego. Nie miałam weny i tak do końca jeszcze nie wiem co będzie w tym poście.

Zacznijmy od tego, że jeśli chcecie żebym do was zajrzała to przypomnijcie się co jakiś czas w komentarzu. Za każdym razem, gdy ktoś komentuje u mnie notkę ja od razu zaglądam do tej osoby z zamiarem zrobienia tego samego- ot taka forma wdzięczności. Nie musicie nawet pisać adresu do bloga- i tak go znajdę. 

Nie wiem o czym zrobić następną notkę. Jaką opisać figurkę... Może ktoś ma jakiś pomysł? Może chcecie czyjeś zdjęcia? Figurki, które posiadam są na zdjęciu w pierwszej notce. Piszcie czyj opis chcecie.

Kolejna sprawa: Zna ktoś się na bloggerze? Ja próbuję zmienić tu szablon, dodać podstrony/zakładki, żeby było ładniej i żeby szybko znaleźć m.in. linki do notek opisanych już figurek. Może byłby ktoś tak dobry i trochę pomógł? Byłabym naprawdę wdzięczna :)

Co do mojego życia prywatnego: Z moim niesfornym kucem rozpoczęłam pracę w kierunku naturalu, pod okiem właściciela koni, które stoją dosłownie pod moim domem. Bardzo mi się spodobało jakie są spokojne. Dziewczyny, które się nimi zajmują, chodzą z nimi na spacer w ręku na luźnej linie. Chciałam też tak robić z moim kucem, ale on strasznie się nakręca podczas wszelkiej formy pracy, a jak widzi obce konie to już w ogóle.  Miałam już kilka lekcji, zamówiłam sobie halterek i light sticka. Kuc na początku się buntował, ale coraz chętniej pracuje. Bardzo szybko wszystko łapie. Facet mówi, że mam łatwiej, bo koń bardzo inteligentny. Ja osobiście nie do końca uważam to za zaletę, ale może wkrótce się to zmieni. Może byście chcieli jakieś zdjęcia podczas pracy? Może chcecie coś trochę więcej o tym wiedzieć? Albo może mam pisać o postępach i nowych rzeczach, których się uczę?

Pozostaję otwarta na wasze propozycje, pamiętajcie żeby przypomnieć o sobie i swoim blogu!


Pozdrawiam!